<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Kazania manichejskie - komentarze</title>
    <link>http://dawidzmuda.blox.pl/2009/04/Kazania-manichejskie.html</link>
    <description>Normal    0    21          false    false    false                              MicrosoftInternetExplorer4              /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;}  Biskupi albo nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć, że ateizm, tak jak religijność, nie ma jednej twarzy. Jest ateizm Woltera, a w zwulgaryzowanej wersji ateizm Marksa i Lenina, tak jak jest religijność walcząca lefebrystów, a w gorszej wersji nieokiełznana religijność radiomaryjna. Ale jest też inna alternatywa, otwartego ateizmu i takiej religijności. Jest ateizm Camusa i Eco, jest religijność księdza Ziei i kardynałów Martiniego czy Lustigera. Nie wiem, czy większym nieszczęściem byłaby ignorancja biskupów w tej sprawie, czy udawanie niewiedzy. Naiwnie może, ale nie wierzę w pierwszą możliwość.    Polscy duchowni wciąż są podatni na język dyktowany przez strach. Wychowani na lęku przed socrealem, przed liberalizmem, przed permisywizmem i innymi izmami, nie radząc sobie z czyjąś niewiarą, kojarzą nazbyt prędko wszystkie lęki. Ponieważ nie biorą na poważnie ateizmu, nie mogą traktować na poważnie ateistów, podejrzewając ich o fałszywą wiarę. Dla takich umysłów ateista to zawsze ktoś, kto rozmienił Boga na bożków. Wszystko jedno jakich: ideologicznych, materialnych, filozoficznych. Jednocześnie przypisuję ateistom jedynie te bożki, które da się skojarzyć z jakkolwiek pojętym nihilizmem. Jeśli już więc ktoś wyznaje inne bożki, to burzy porządek moralny, nie wyznaje żadnych wartości i właściwie jedynym zajęciem nieszczęścika jest wszelaka konsumpcja. A ponieważ to przeczy nauce Kościoła, automatycznie lokuje ateistę jako wroga chrześcijaństwa.   Takie proste skojarzenia są błędne z co najmniej dwóch powodów.   Po pierwsze, ateista to nie ktoś, kto redukuje z jakichś powodów boskość do rzeczy i idei. Taka sytuacja nie świadczy tyle o ateizmie, lecz o nietrafnym lokowaniu intencji religiijnej, o błędzie postrzegania własnych odniesień do tego, co absolutne. Ateizm jako nie-wiara jest po prostu brakiem odniesienia do Boga czy jakkolwiek pojętego Absolutu, a nie jego zastępowaniem. Identyfikowanie przeciwników wiary, anty-teistów, z a-teistami jest nie tylko niesprawiedliwe, ale najzwyczajniej jest sposobem manipulacji. Sugeruje lub mówi się tu wprost o tym, że albo wierzy się w Boga, albo jest się po stronie zła. W takiej wizji, gdzie ateista to ten, kto atakuje wiarę, nie ma miejsca na inność, na odcienie i indywidualne drogi: jesteś tam, gdzie wyznaczymy ci miejsce w sporze.   Po drugie zaś, ateista nie jest zainteresowany wiarą, więc nie ma powodów, by ją zwalczać. Nie zwalczał jej Camus, nie zwalcza jej Eco, nie zwalczają jej anonimowi ateiści, którzy żyją swoim życiem i swoimi odniesieniami do wartości, wśród których nie ma tych boskich. Nie czują dramatu niewiary, choć próbuje im się wmówić, że w głębi siebie czują. Niczego nie odrzucają, nie są buntownikami, po prostu żyją poza światem wiary religijnej. Wierzą w wartości, ale ich nie absolutyzują i nie szukają ich boskiego źródła czy gwaranta. Zobowiązania do realizacji wartości czerpią z samych wartości. Niezdolność pojęcia tego prostego faktu przez wierzących powinna zastanawiać, czy przypadkiem ich religia nie polega na chęci przycinania świata do swoich wyobrażeń.   Jeśli zaś ateista przeradza się w antyteistę, jeśli z ateizmu chce utworzyć pseudoreligię lub powszechne prawo, to oczywisty znak, że nie chodzi o niewiarę, lecz walkę z wiarą, która staje na drodze unifikacji świata.   Kościół nie ma wyłączności na dobro i biskupi głosząc kazania o niebezpieczeństwach ateizmu powinni uważniej przyglądać się światu i ludziom. Może zobaczą, że nie mogą zamknąć dobra w swoich dłoniach, a zła wlać w ręce niewierzących. Może odkryją, że słowa z ambon rodził lęk nie przed siłą niewiary, ale strach przed słabością wiary, która musi zagarnąć wszystko, by przetrwać.   &amp;nbsp; &amp;nbsp;   PS.   Wszystkim moim chrześcijańskim przyjaciołom radości na drodze do Emaus!</description>
    <lastBuildDate>Wed, 2 Mar 2011 00:21:42 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Gość null: 1) @Autor: poziom intelektualny księży ...</title>
      <link>http://dawidzmuda.blox.pl/2009/04/Kazania-manichejskie.html#k9466223</link>
      <description>1) @Autor: poziom intelektualny księży i w ogóle studiów teologicznych w Polsce (są być może wyjątki) jest tak niski, że generalnie trudno się po klerze wiele pod tym względem spodziewać, niezależnie od tego, jak wysoki tytuł z tejże teologii wchodziłby w grę.&#xD;&lt;br/&gt;2) @SayMyName: trudno odrzucać coś, co do czego się sądzi, że to nie istnieje. ja nie odrzucam pegazów ani też się do nich nie odnoszę, po prostu wierzę, że nie istnieją. wiem, że z Bogiem jest bardziej skomplikowanie, ale taka sytuacja świadomego ateizmu jest również możliwa i częsta.&#xD;&lt;br/&gt; 3) @Autor: niestety teologia Antychrysta i tego typu motywy, mające uzasadnienie bilblijne, są drugą stroną medalu, którego pierwszą Pan zarysował.</description>
      <guid>http://dawidzmuda.blox.pl/2009/04/Kazania-manichejskie.html#k9466223</guid>
      <pubDate>Wed, 2 Mar 2011 00:21:42 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość SayMyName: Tzw "wojujący ateizm" dziś już ...</title>
      <link>http://dawidzmuda.blox.pl/2009/04/Kazania-manichejskie.html#k8243029</link>
      <description>Tzw "wojujący ateizm" dziś już nie istnieje, ponieważ zaniknął system, który go ze sobą niósł. Ten, który pozostał, ma znamiona "łagodnej wersji", nazywanej dzisiaj sekularyzmem. Zasadniczy błąd tkwi w stwierdzeniu, że ateista nie ma odniesienia do Boga.. Postawa obojętności i wykroczenia poza kwestie religijne (ściśle wynikające z braku odniesienia do Boga) do wyraz postępującego procesu sekularyzacji, nie zaś istota ateizmu. Ateista świadomie odrzuca Boga na mocy namysłu rozumowego, posiadanej wiedzy. Czyli: odnosi się do Boga, w sposób negatywny. I sądzę, że właśnie ta subtelna, lecz znacząca różnica jest także postrzegana przez kościół (choć jego obrona nie jest moim celem) i należy ją uwzględnić w krytyce tegoż.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; P.S. :-)</description>
      <guid>http://dawidzmuda.blox.pl/2009/04/Kazania-manichejskie.html#k8243029</guid>
      <pubDate>Sun, 16 May 2010 17:03:01 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość Barton Fink: Śmiało można powiedzieć, iż ok ...</title>
      <link>http://dawidzmuda.blox.pl/2009/04/Kazania-manichejskie.html#k6514497</link>
      <description>&lt;i&gt;&lt;b&gt;Śmiało można powiedzieć, iż ok 80% kleru Polskiego widzi różnice między ateizmem a idolatria, wiec myślę że nie ma co generalizować, a zestawienie mnogości ateizmów z różnorodnością religijności jest nieadekwatne, to tak jak zestawiać w biologii rodziny z gatunkami. Pozdrawiam.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;</description>
      <guid>http://dawidzmuda.blox.pl/2009/04/Kazania-manichejskie.html#k6514497</guid>
      <pubDate>Tue, 14 Apr 2009 22:03:41 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


